Jest to kolejny film z tej dosyć popularnej serii anime, bo już trzeci z rzędu.
Tym razem (znowu?) przenosimy się do Seireitei ponieważ znów się tam dzieje. ...więcej
Pierwszy atak kosmitów - ogromnych, tajemniczych istot, zmierzających do "punktu pielgrzymek" - pozostawił po sobie stosy gruzów i tysiące ofiar. Teraz, kilkanaście lat
po tych wydarzeniach, Ziemianie wciąż zmagają się z epizodycznymi sytuacjami pojawienie się obcych. W ich zwalcza¬niu wyspecjalizowała się jednostka wojskowa o kryptonimie 'Furneral', która używa w tym celu mechów z silnikami bazującymi na technologii obcych - wszak ogień należy zwalczać ogniem. Tymczasem jednak grupa 'Morgue' na czele z prof. Noguchim, przeprowadza eksperyment, który ma na celu utworzenie z elementów kosmitów współczesnej wersji doktora Frankenstaina. Projekt wymyka się jednak spod kontroli - profesor i większość jego współpracowników ginie, przy życiu zostaje jedynie Takt Kaneshiro, z zniekształconą twarzą i opętany żądzą zemsty na zbiegłym stworze. Tymczasem efekt kontrowersyjnego eksperymentu zaprzyjaźnia się z 13-letnią dziewczynką - jedyną osobą zdolną, by się z nim komunikować.
W ten właśnie, dość standardowy i miejscami boleśnie przypominający "Evangeliona" sposób, rozpoczyna się "Argento Soma". Im dalej jednak brniemy w tę grę pozorów, tym więcej różnic rzuca się w oczy - zaczynając choćby od nastroju. Poza tym AS korzeniami tkwi głęboko w dziedzictwie kulturowym Zachodu, a nawiązania literackie -od Szekspira przez Goethego, nawet do „dlugonogiego taty” z "Tajemniczego opiekuna" - same w sobie stanowią integralną cześć akcji, która zresztą rozgrywa się na kilku poziomach. Równocześnie śledzimy historię walki z obcymi, prywatne zmagania bohaterów, pogłębiającą się psychozę Ryu Somy. polityczne rozgrywki, tajemnicę Harriet, "Franka", obcych i ich tajemniczy „punkt pielgrzymek”. Czasem trudno wręcz za tym wszystkim nadążyć. Z pozoru klasyczna historia o mechach powoli zmienia się w studium oso¬bowości poszczególnych ludzi. Widzimy kolejne ich oblicza i prześladujące koszmary. Każdy fakt, pozorny pewnik ukazany z nowej perspektywy przestaje być tak oczywisty, a wszystko podąża w rytmie starej melodii i fraz z dzieł Szekspira, zamkniętych w kole utworzonym przez przenikające się tytuły: Odrodzenie i Śmierć, Śmierć i Dziewczyna, Dziewczyna i Spotkanie, Spotkanie i Nienawiść, Nienawiść i Konflikt, Konflikt i Ucieczka, Ucieczka i... dalej, aż ponownie dotrzemy do odrodzenia.
"Zdaje mi się, że go widzę
Widzisz?
Tak - oczyma duszy mojej." Hamlet, Szekspir
W "Argento Soma" zasadniczo można wyróżnić dwie, a właściwie trzy główne postacie. Są nimi: Frank, Takt Kaneshiro, występujący pod imieniem Ryu Soma, i Harriet "Hattie" Bartholomew - chociaż trudno odmówić znaczenia także innym postaciom, choćby panu X-owi. Cyniczny Ryu i naiwna Hattie skrajnie różnią się od siebie - oboje inaczej radzą sobie z własnymi tragediami. Ona ucieka w świat fantazji, rysunku, bajki i melodii, a on w fanatyzm i nienawiść. Często dochodzi między nimi do bolesnych starć, bo gdy Soma obsesyjnie marzy o unicestwieniu Franka, Hattie uważa "pana elfa" za przyjaciela i opiekuna. Czy można uznać ogromnego robota za przedstawiciela bajkowego ludu? Dla Harriet to oczywiste, nie wątpi w to, mimo iż 'faerie-kun' nie mógł zabrać jej do kraju wróżek, gdzie - jak wierzyła - udali się po śmierci jej rodzice oraz dziadek. A gdy Hattie wciąż wierzy w bajki, na Ryu nakładają się dwa obrazy - elfa i upadłego anioła. Zaś on sam coraz bardziej pogrąża się w nienawiści i frustracji, każda jego rozmowa z Harriet to histeryczne starcie sprzecznych światopoglądów i osób na równi niezdatnych do życia wśród ludzi. Losy tych dwojga splatają się ze zgrzytem na tle dźwięków nuconej przez nią piosenki, cytatów z Szekspira i chrupania jabłka przez dziwacznego, niemal iluzorycznego pana X, który nie jest "bogiem ni diabłem", ale raczej kimś więcej, lub mniej, niż się możemy spodziewać. W tej tragedii jakby science fiction na zmianę okazuje się Mefistofelesem i Błaznem, Hamletem i Królem Oberonem; tą tajemniczą intrygę, której wszystkie elementy i cel zna tylko on jeden. "Argento Soma" nie jest łatwe w odbiorze, jednak ma to coś, co przykuwa uwagę, zachwyca (choć może i irytuje) - unikalną atmosferę jakże odmiennego od tej z "Evy", ponurego optymizmu. Bierze się ona ze słodko-gorzkiej refleksji nad naturą ludzką i ukazuje ją w przekroju: piękno i brzydota, ideały, nadzieja, heroizm i miłość na równi z tchórzostwem oraz zakłamaniem, korupcja i nienawiść. Temu wszystkiemu nieodłącznie towarzyszy melodia starej piosenki, która łączy wszystkie najważniejsze bohaterki, Maki, Harriet i... ale to już odkryjcie sami.
Serial "Argento Soma" premierę miał w roku 2000. Nie polecam filmu nikomu szczególnemu albo raczej polecam wszystkim, no - może z wyjątkiem fanów romansów...
Produkcja: Sunrise
Reżyseria: Kazuyoshi Katayama
Liczba odcinków: 25
Dodane przez: Esme | dnia styczeń 05 2008 20:07:50
Philips, co masz do fanów romansów? Chociaż, rzeczywiście kosmici i mechy to stanowczo nie moje klimaty Jednak historia zadaje się ciekawa, może się skuszę...
Co się tyczy samej recenzji - podoba mi się. Wszystko ładnie, bezbłędnie i przejrzyście opisane, ładnie, ładnie. I co tu dużo mówić, nie ma niczego konkretnego do czego można by było się przyczepić.
Podpis:
Dodane przez: Aran | dnia styczeń 08 2008 13:30:16
recenzja jest spoko szczególnie ten cytat mi osobiście się podoba^^ i chyba zagłębie się w to anime...bo romansów nie lubie
Dodane przez: radekxpl | dnia styczeń 11 2008 21:15:03
hmmm niezłe ale ja tez wole romanse takie jak ah my goods!
Dodane przez: banan1 | dnia styczeń 25 2008 18:19:49
NAWET NAWET
Dodane przez: aragorn159 | dnia styczeń 30 2008 13:33:15